- Czy mam się bać?-zapytałam patrząc na nich.
-Niee..-powiedzieli równo.Beau zabrał moją torbę i rzucił nią w Luka.Ten ją złapał.-Paula chodź-dodał Beau i pociągnął mnie do wyjścia.
-Przejdziemy się?-zapytałam
-Dla ciebie wszystko o pani-powiedziała klękając
-Wszystko?-zapytałam
-Tak-odpowiedział niepewnie
-No to Beau...Udawaj psa -powiedziałam
-co?-zapytał
-to co słyszałeś lamo-odpowiedziała a ten już biegł na czworaka. Może powinnam mu powiedzieć ze Miki mieszka obok tej laski ci mu się podoba ? Upss... już za późno. Własnie go zobaczyła. Biedny Beau nie ma u niej najmniejszych szans.Szybko wstał i otrzepał ręce.
-Cz-Cześć-powiedział zakłopotany,a ona go olała i podeszła do mnie.
-Hej kochana, co tam u ciebie? Słyszałam ze Louis znów wolny-powiedziała, wywróciłam oczami.Jak można być tak bezczelnym?
-To źle słyszałaś-odpowiedziałam, i mentalnie zrobiłam Face Plama.Jaka ja jestem głupia zaraz będzie ze wrócił do El. A to totalne bzdury. El i Lou to jedna wielka ustawka.
-To co wrócił do Eleonor?-zapytała
-Nie twoja sprawa jak będzie chciała żebyś wiedziała to sam ci powie-powiedziałam
-Nie doceniasz mnie Paula, Louis będzie mój czy ci się to podoba czy nie-powiedziała.Ta oczywiście, bo rozdzielisz Larrego. Który jest nie rozłączny. Podeszłam do Brooksa i go przytuliłam.
-Pocałuj mnie-szepnęłam mu na ucho.Ten popatrzył zdziwiony na mnie ale wykonał polecenie i połączył nasze usta w pocałunku. Który robił się coraz najsmętniejszy,Kątem oka dostrzegłam że Perry gotuje się ze złości.No i dobrze. Po ponad minucie odsunęłam się od niego,widząc Perry odchodzi wściekła.
-Wow... To było...
-Wara od mojej dziewczyny!-krzyknął Mike popychając Brooksa który dalej trzymał mnie w ramionach.
-Stary uspokój się-powiedział Beau wyciągając ręce w geście obronnym
- nie uspokój się dopóki nie odwalisz się od mojej dziewczyny!-krzyknął podkreślając dwa ostatnie słowa
-to nie twoja własność-odpowiedziała mu Brooks
-a własnie że moja-odpowiedział , a Beau już chciał go uderzyć. Ale go powstrzymałam.
-Chłopaki spokój!-krzyknęłam-Beau kotek uspokój się-powiedziałam do niego. A on załapał o co chodzi.-a ty Mike musisz coś wiedzieć! Nie jestem twoją a ni nikogo własnością! I to koniec!-krzyknęłam i podeszłam do Brooksa. Beau złapał mnie za rękę i podciągnął do siebie. Na co Mike od razu gwałtownie zareagował. Odciągnął mnie na bok.
-Zostawiasz mnie dla tego dupka ?!-zapytał
-nie po prostu...
-po prostu co?!
-Nie mam zamiaru być z dupkiem który zaczął się ze mną spotyka bo mój brat stał się sławny-opowiedziałam mu
-wcale nie
-serio?
-Mhm... Podobałaś mi się już wcześniej
-ja? A nie Demi? Nawet nie zwracałeś na mnie uwagi. Dopóki Louis nie zrobił kariery.
-sama korzystasz z jego kariery wiec nie przesadzaj. Byłem z tobą tylko dlatego że w ten sposób miałem większe powodzenie u dziewczyn. Zdradzałem cie na prawo i na lewo-powiedział na ja k bym tego nie wiedziała
-Wow... mylisz że nie wiem ? To chyba jesteś głupi,mówisz do najbardziej wpływowej dziewczyny w szkole.
-Paula chodź już bo chłopaki czekają-powiedział Beau wiedząc że chce już stąd iść. Bez słowa zostawiłam Mika o poszłam z Brooksem do domu.W czasie krótkiej drogi żadne z nas nie powiedziało ani słowa. Co mi pasowało bo nie było żadnych pytań typu "Czemu nie mówiłaś?" albo " wiedziałaś zecie zdradza a i tak z nim byłaś?". teraz mogę skupić się na szkole i na poprawieniu moich relacji z Lou. Bo dobrze wiem jak mu na tym zależy. Nie chce się do tego przyznać przed nim i chłopakami ale brakuje mi mojego brata. Idioty który nosi Tomsy czerwone rurki szelki i bluzki w paski. Brakuje mi go, jego i rodziców. Może powinnam iść do domu i pogadać z nim.Może... Nawet nie wiem kiedy doszliśmy przed dom chłopaków
-Beau nie że coś ale wracam na noc do domu-powiedziałam a ten zrobił oczy jak 5 zł.
-Serio? Czego jak czego ale tego się po tobie nie spodziewałem-powiedział
-Czas dorosnąć i pogodzić się z z tym wszystkim. Ze śmiercią rodziców, z One Dierection, a co najwaleczniejsze z Louisem- powiedziałam do niego,a on mnie przytulił
-A myśleliśmy ze już nigdy nie wrócisz-powiedział
-co masz na myśli?-zapytałam podejrzliwie
-Martwiliśmy się o ciebie. Zaczęłaś chodzić z Mikiem i przestałaś odzywać się do Lou.
-aha...-powiedziałam pod nosem
-odwieść cię?-zapytał z troska
-nie przejdę się-odpowiedziałam,Brooks pobiegł do domu i przyniósł mi torbę
-powodzenia-powiedział i pocałował mnie w czoło
-Dzięki Beau-powiedziałam i powoli poszłam w stronę mojego domu. To będzie ciekawy wieczór. Ta ciekawe co ja mu powiem."Hej Louis sory za moje zachowanie,może być tak jak kiedyś?" Nie wiem może samo się jakoś potoczy.Po 10 minutach byłam w domu. Co mnie zdziwiło było strasznie cicho. Może się uczą. Ta a w bajki też wieże. Poszłam do mojego pokoju, gdzie na łóżku siedział Lou z fotografią w ręce.
-Haz wyjdź stąd-powiedział pod nosem nie odrywając wzroku od zdjęcia.
-Płakałeś?-zapytałam siadając obok
-Paula?-Zdziwił się
-A masz jeszcze jakaś siostrę?-zapytałam
-nie,ale to trochę dziwne
-wiem... Ale nie chce się już z tobą kłócić
-Ja też
-Może być tak jak kiedyś ?-zapytałam
-Może-powiedziała mnie przytulił
-Ooooo...-usłyszeliśmy chłopków
-Co?-zapytaliśmy
-Paula ma jednak uczucia-zażartował Styles
-Styles nie przypierdolił ci ktoś kiedyś?-zapytałam, a ten schował się z Nialla.-Ciota-mruknęłam
-Ejj...-oburzył się Tomo.
-No co? Taka prawda Boo-powiedziałam
-Młoda grabisz sobie-powiedział czochrając moje włosy
-Chyba ty braciszku-powiedziałam
-Dobra, nie zaczynajcie znowu-powiedział Liam
-Dobra, nie zaczynajcie znowu-powiedział Liam
-Jasne Daddy-powiedział Louis
-Ann idziesz jurto z nami ?-zapytała Zayn
-Nie nazywajcie mnie Ann-powiedziałam wkurzona
-Czemu?-zapytał Niall
-Bo tak mówili do mnie rodzice-odpowiedziałam a Lou znów mnie przytulił.
-Sorki-powiedzieli razem
-Nie ma sprawy.A gdzie mam niby z wami jechać?-zapytałam
-Do studia-powiedział Harry
-po co?-zapytałam
-żeby spędzić czas z bratem i jego kuplami debilami-odpowiedział Haz
-Mów za siebie-odpowiedział Liam. Boże z kim ja mieszkam.
-Dobra uspokójcie się i wypad stad-powiedziałam rzucając w Zayna poduszką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz