niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 2

- Czy mam się bać?-zapytałam patrząc na nich.
-Niee..-powiedzieli równo.Beau zabrał moją torbę i rzucił nią w Luka.Ten ją złapał.-Paula chodź-dodał Beau i pociągnął mnie do wyjścia.
-Przejdziemy się?-zapytałam
-Dla ciebie wszystko o pani-powiedziała klękając
-Wszystko?-zapytałam
-Tak-odpowiedział niepewnie
-No to Beau...Udawaj psa -powiedziałam
-co?-zapytał
-to co słyszałeś lamo-odpowiedziała a ten już biegł na czworaka. Może powinnam mu powiedzieć ze Miki mieszka obok tej laski ci mu się podoba ? Upss... już za późno. Własnie go zobaczyła. Biedny Beau nie ma u niej najmniejszych szans.Szybko wstał i otrzepał ręce.
-Cz-Cześć-powiedział zakłopotany,a ona go olała i podeszła do mnie.
-Hej kochana, co tam u ciebie? Słyszałam ze Louis znów wolny-powiedziała, wywróciłam oczami.Jak można być tak bezczelnym?
-To źle  słyszałaś-odpowiedziałam, i mentalnie zrobiłam Face Plama.Jaka ja jestem głupia zaraz będzie ze wrócił do El. A to totalne bzdury. El i Lou to jedna wielka ustawka.
-To co wrócił do Eleonor?-zapytała
-Nie twoja sprawa jak będzie chciała żebyś wiedziała to sam  ci powie-powiedziałam
-Nie doceniasz mnie Paula, Louis będzie mój czy ci się to podoba czy nie-powiedziała.Ta oczywiście, bo rozdzielisz  Larrego.  Który jest nie rozłączny. Podeszłam do Brooksa i go przytuliłam.
-Pocałuj mnie-szepnęłam mu na ucho.Ten popatrzył zdziwiony na mnie ale wykonał polecenie i połączył nasze usta w pocałunku. Który robił się coraz najsmętniejszy,Kątem oka dostrzegłam że Perry gotuje się ze złości.No i dobrze. Po ponad minucie odsunęłam się od niego,widząc Perry odchodzi wściekła.
-Wow... To było...
-Wara od mojej dziewczyny!-krzyknął Mike popychając Brooksa który dalej trzymał mnie w ramionach.
-Stary uspokój się-powiedział Beau wyciągając ręce w geście obronnym
- nie uspokój się dopóki nie odwalisz się od mojej dziewczyny!-krzyknął podkreślając dwa ostatnie słowa 
-to nie twoja własność-odpowiedziała mu Brooks
-a własnie że moja-odpowiedział , a Beau już chciał go uderzyć. Ale go powstrzymałam.
-Chłopaki spokój!-krzyknęłam-Beau kotek uspokój się-powiedziałam do niego. A on załapał o co chodzi.-a ty Mike musisz coś wiedzieć! Nie jestem twoją a ni nikogo własnością! I to koniec!-krzyknęłam i podeszłam do Brooksa. Beau złapał mnie za rękę i podciągnął do siebie. Na co Mike od razu gwałtownie zareagował. Odciągnął mnie na bok. 
-Zostawiasz mnie dla tego dupka ?!-zapytał
-nie po prostu... 
-po prostu co?!
-Nie mam zamiaru być z dupkiem który zaczął się ze mną spotyka bo mój brat stał się sławny-opowiedziałam mu
-wcale nie
-serio?
-Mhm... Podobałaś mi się już wcześniej
-ja? A nie Demi? Nawet nie zwracałeś na mnie uwagi. Dopóki Louis nie zrobił kariery.
-sama korzystasz z jego kariery wiec nie przesadzaj. Byłem z tobą tylko dlatego że w ten sposób miałem większe powodzenie u dziewczyn. Zdradzałem cie na prawo i na lewo-powiedział na  ja k  bym tego nie wiedziała
-Wow... mylisz że nie wiem ? To chyba jesteś głupi,mówisz do najbardziej wpływowej dziewczyny w szkole.
-Paula chodź już bo chłopaki  czekają-powiedział Beau wiedząc że chce już stąd iść. Bez słowa zostawiłam Mika o poszłam z Brooksem do domu.W czasie krótkiej drogi żadne z nas nie powiedziało ani słowa. Co mi pasowało bo nie było żadnych pytań typu "Czemu nie mówiłaś?" albo " wiedziałaś zecie zdradza a i tak z nim byłaś?". teraz mogę skupić się na szkole i na poprawieniu moich relacji z Lou. Bo dobrze wiem jak mu na tym zależy. Nie chce się do tego przyznać przed nim i chłopakami ale brakuje mi mojego brata. Idioty który nosi Tomsy czerwone rurki szelki i bluzki w paski. Brakuje mi go, jego i rodziców. Może powinnam iść do domu i pogadać z nim.Może... Nawet nie wiem kiedy doszliśmy przed dom chłopaków 
-Beau nie że coś ale wracam na noc  do domu-powiedziałam a ten zrobił oczy jak 5 zł.
-Serio? Czego jak czego ale tego się po tobie nie spodziewałem-powiedział
-Czas dorosnąć i pogodzić się z z tym wszystkim. Ze śmiercią rodziców, z One Dierection, a co najwaleczniejsze z Louisem- powiedziałam do niego,a on mnie przytulił 
-A myśleliśmy ze już nigdy nie wrócisz-powiedział
-co masz na myśli?-zapytałam podejrzliwie
-Martwiliśmy się o ciebie. Zaczęłaś chodzić z Mikiem i przestałaś odzywać się do Lou.
-aha...-powiedziałam pod nosem
-odwieść cię?-zapytał z troska
-nie przejdę się-odpowiedziałam,Brooks pobiegł do domu  i przyniósł mi torbę
-powodzenia-powiedział i pocałował mnie w czoło
-Dzięki Beau-powiedziałam i powoli poszłam w stronę mojego domu. To będzie  ciekawy wieczór. Ta ciekawe co ja mu powiem."Hej Louis sory za moje zachowanie,może być tak jak kiedyś?" Nie wiem może samo się jakoś potoczy.Po 10 minutach byłam w domu. Co mnie zdziwiło było strasznie cicho. Może się uczą. Ta a w bajki też wieże. Poszłam do mojego pokoju, gdzie na łóżku siedział Lou z fotografią w ręce.
-Haz wyjdź stąd-powiedział pod nosem nie odrywając  wzroku od zdjęcia.
-Płakałeś?-zapytałam siadając obok 
-Paula?-Zdziwił się
-A masz jeszcze jakaś siostrę?-zapytałam
-nie,ale to trochę dziwne
-wiem... Ale nie chce się już z tobą kłócić 
-Ja też
-Może być tak jak kiedyś ?-zapytałam
-Może-powiedziała mnie przytulił
-Ooooo...-usłyszeliśmy chłopków
-Co?-zapytaliśmy
-Paula ma jednak uczucia-zażartował Styles
-Styles nie przypierdolił ci ktoś kiedyś?-zapytałam, a ten schował się z Nialla.-Ciota-mruknęłam 
-Ejj...-oburzył się Tomo.
-No co? Taka prawda Boo-powiedziałam 
-Młoda grabisz sobie-powiedział czochrając moje włosy 
-Chyba ty braciszku-powiedziałam
-Dobra, nie zaczynajcie  znowu-powiedział Liam
-Jasne Daddy-powiedział Louis 
-Ann idziesz jurto z nami ?-zapytała Zayn
-Nie nazywajcie mnie Ann-powiedziałam wkurzona 
-Czemu?-zapytał Niall
-Bo tak mówili do mnie rodzice-odpowiedziałam a Lou znów mnie przytulił.
-Sorki-powiedzieli razem 
-Nie ma sprawy.A gdzie mam niby z wami jechać?-zapytałam
-Do studia-powiedział Harry
-po co?-zapytałam
-żeby spędzić czas z bratem i jego kuplami debilami-odpowiedział Haz
-Mów za siebie-odpowiedział Liam. Boże z kim ja mieszkam. 
-Dobra uspokójcie się i wypad stad-powiedziałam rzucając w Zayna poduszką. 


sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 1

To już jest przesadą w tej szkole żebym ja musiała siedzieć z moim bratem i jego kumplami z zespołu. Moim bratem jest Louis Lou Tomlinson a jego zespół to niejakie "One Direction". Bozyszcze milionów nastolatek siedzą że mną i moimi  przyjaciółmi zamknięci w sali a ją jeszcze narzekam. PCały czas siedziałam z moją ekipą i gadalismy o imprezie w przyszły weekend.Po ok. 2 godzinach belfer od Matematyki nas wypuścił.
-Kotek to co idziemy do mnie ?-zapytał Mike. Już chciałam się zgodzić ale przeszkodził mi Tomo.
-ona nigdzie z tobą nie idzie-powiedział odciągając mnie od niego.
-Louis daj spokój-powiedziałam
-nie daj spokój tylko idziesz do samochodu i tam na mnie czekasz. Chłopaki idźcie do nas-dodał do reszty swojego zespoliku. Harry szepnął coś reszcie a 3/5 1D się zmylo. Lou spojrzał pytająco na niego a ten coś mu szepnął i zwrócił się do mnie.
-Paula możemy pogadać ?-zapytał
-Nie-odpowiedziałam,poszłam do swojej szafki schowalam tam niepotrzebne książki i skierowałam się na parking gdzie czekał Louis i Harry.
-Paula zaczekaj-powiedział Tomo jak zobaczył że idę w innym kierunku niż ich auto,chwilę potem stał koło mnie.
-Czego Louis ?-zapytałam
-wróć że mną autem i oglądajmy-powiedział blagalnie.
-zgoda-jakoś nie wróży mi się iść 4 km do domu i męczyć się potem z kazaniami Louisa. Poszłam z nim do auta Harry otworzył drzwi od auta. Znalazł się pieprzony dżentelmen. Całą drogę do domu siedziałam cicho i "słuchałam" co Larry do mnie gada. Mijalismy białe domy na obrzeżach miasta i powoli zblizalismy się do naszego domu. Ta to też taki ich pomysł żebyśmy mieszkali całą 6 razem. Co a zwłaszcza Hazzie si podoba .
-I co ty na to?-zapytał Harry obracając się przodem do mnie.
-ale o czym?-zapytałam udając że nagle mnie to interesuje.
-hazz szkoda na to czasu załóżmy że się zgadza-powiedział Lou
-zgadzam na co ?-zapytałam
-nieważne masz mało do gadania-stwierdził Lou. Przeciesz on jest tylko 2lata starszy. Zaparkował na podjeździe a ją wtargnęłam z ulga.
Wysiadłam pierwsza u poszłam do domu. Po otwirzeniu drzwi frontowych oderwałam mkąka w twarz.
-K#rw@ Zayn!-krzyknęłam na niego wkorzona a on szybko zwial. Borze z kim ją mieszkam, jacyś tacy ciotowaci.Poszłam w głab domu i jak zobaczyłam ten bałagan to myslałam ze mnie cos trafi. -Chlopaki co tu sie k#rw@ stało?!-krzyknelam
-Mała wyluzuj-odezwala sie kochany Tomlinson
-Lou braciszku zawołaj swoich tępawych kumpik i macie to posprzatac-powiedziałam.
-Anna mala wyluzuj nic sie nie stało to tylko mąka-powiedział Harry.
-Styles mała to może być twoja pala-odpyskowałam mu a ten się głupkowato zaśmiał. Wywróciłam na niego  oczami.-Możecie to posprzątać?-zapytałam
-możemy ale tego nie zrobimy-stwierdził Lou.
-Lou chciałam cię poinformować że z dniem dzisiejszym się wyprowadzam-powiedziałam,bo mam serdecznie ich dość. Na moje słowa Lou trochę spoważniał i zrobił nie bywałe groźna minę.
-nigdzie się nie wyprowadzasz-powiedział głosem nie znoszącym sprzeciwu.
-a właśnie że tak mam tom gdzieś że mi zabronisz. Nic nie trzyma mnie w tym domu a na pewno nie ty-powiedziałam i wyszłam z salonu. Pobiegłam do swojego pokoju i zaczęłam się pakować. Była tylko jedna opcja Brooksi. Znam ich od zawsze i traktuje jak braci. Janne była przyjaciółka naszych rodziców. skończyłam wrzucać ważniejsze rzeczy do torby i rzuciłam ja na łóżko. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Luka. Po 2 sygnałach i słuchania 1D (ma One Thing na czekanie) odebrał.
#Rozmowa
L: Gotowa ?
P: Na co ?
L: Czekamy przed domem
P: Skąd wy wiedzieliście ?
L; Zayn dzwonił
P: Zaraz zejdę
#Koniec rozmowy
Zarzuciłam torbę na ramię i poszłam do pokoju Zayna. Zapukałam i usłyszałam ciche "Proszę". Niepewnie weszłam do jego pokoju. Z Malikiem ie miałam najlepszych kontaktów.
-Dzięki Zayn-powiedziałam
-Nie ma sprawy, Louis zachował się jak dupek i tyle-powiedział zaciągając się papierosem.
-Ja spadam i jeszcze raz dzięki-powiedziałam i wyszłam. Na korytarzu spotkałam Louisa a którego wywróciłam oczami i poszłam w stronę schodów. Szybko zeszłam a dól i wyszłam na dwór. Wróciłam się tylko po bluzę. Tak na wszelki wypadek. -Hej chłopaki-powiedziałam wsiadalam i dając każdemu po koleji buziaka w polik.
-Hej Paula-odpowiedzieli chórem
-O co poszło ?-Zapytał Beau
- O to że dom wygląda jak by tam była impreza-odpowiedziałam, a Broo w tym samym czasie ruszył.
-co dzisiaj robimy ?-zapytała Jai
-Nie wiem, ale muszę sie spotkać z Mikiem i mu cos powiedzieć -powiedziałam
-Czy to to o czym musle ?-zapytał Luk
-Jeżei ci chodzi ze powiem mu że to konie c to tak -odpowiedziałam, a Beau parkował samochod na ich podjezdzie.
-w koncu zmadrzałaś-powiedział Luke i mnie przytulił. Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy do domu.
-Gdzie Jenna?-zapuyałam
-Pojechała do dziadków na cały tydzień-oznajmił Beau
-I dlatego użadzacie impreze?-zapytałam
-Tak-odpowiedzieli równo
-Jest dopiero 16 co robimy?-zapytał Jai
-Ja ide z Paulą do Mika, a wy przygotujcie noc-powiedział Beau, jednoznacznie poruszając brwaiami.
-Czy mam się bać?-zaapytałam