sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 1

To już jest przesadą w tej szkole żebym ja musiała siedzieć z moim bratem i jego kumplami z zespołu. Moim bratem jest Louis Lou Tomlinson a jego zespół to niejakie "One Direction". Bozyszcze milionów nastolatek siedzą że mną i moimi  przyjaciółmi zamknięci w sali a ją jeszcze narzekam. PCały czas siedziałam z moją ekipą i gadalismy o imprezie w przyszły weekend.Po ok. 2 godzinach belfer od Matematyki nas wypuścił.
-Kotek to co idziemy do mnie ?-zapytał Mike. Już chciałam się zgodzić ale przeszkodził mi Tomo.
-ona nigdzie z tobą nie idzie-powiedział odciągając mnie od niego.
-Louis daj spokój-powiedziałam
-nie daj spokój tylko idziesz do samochodu i tam na mnie czekasz. Chłopaki idźcie do nas-dodał do reszty swojego zespoliku. Harry szepnął coś reszcie a 3/5 1D się zmylo. Lou spojrzał pytająco na niego a ten coś mu szepnął i zwrócił się do mnie.
-Paula możemy pogadać ?-zapytał
-Nie-odpowiedziałam,poszłam do swojej szafki schowalam tam niepotrzebne książki i skierowałam się na parking gdzie czekał Louis i Harry.
-Paula zaczekaj-powiedział Tomo jak zobaczył że idę w innym kierunku niż ich auto,chwilę potem stał koło mnie.
-Czego Louis ?-zapytałam
-wróć że mną autem i oglądajmy-powiedział blagalnie.
-zgoda-jakoś nie wróży mi się iść 4 km do domu i męczyć się potem z kazaniami Louisa. Poszłam z nim do auta Harry otworzył drzwi od auta. Znalazł się pieprzony dżentelmen. Całą drogę do domu siedziałam cicho i "słuchałam" co Larry do mnie gada. Mijalismy białe domy na obrzeżach miasta i powoli zblizalismy się do naszego domu. Ta to też taki ich pomysł żebyśmy mieszkali całą 6 razem. Co a zwłaszcza Hazzie si podoba .
-I co ty na to?-zapytał Harry obracając się przodem do mnie.
-ale o czym?-zapytałam udając że nagle mnie to interesuje.
-hazz szkoda na to czasu załóżmy że się zgadza-powiedział Lou
-zgadzam na co ?-zapytałam
-nieważne masz mało do gadania-stwierdził Lou. Przeciesz on jest tylko 2lata starszy. Zaparkował na podjeździe a ją wtargnęłam z ulga.
Wysiadłam pierwsza u poszłam do domu. Po otwirzeniu drzwi frontowych oderwałam mkąka w twarz.
-K#rw@ Zayn!-krzyknęłam na niego wkorzona a on szybko zwial. Borze z kim ją mieszkam, jacyś tacy ciotowaci.Poszłam w głab domu i jak zobaczyłam ten bałagan to myslałam ze mnie cos trafi. -Chlopaki co tu sie k#rw@ stało?!-krzyknelam
-Mała wyluzuj-odezwala sie kochany Tomlinson
-Lou braciszku zawołaj swoich tępawych kumpik i macie to posprzatac-powiedziałam.
-Anna mala wyluzuj nic sie nie stało to tylko mąka-powiedział Harry.
-Styles mała to może być twoja pala-odpyskowałam mu a ten się głupkowato zaśmiał. Wywróciłam na niego  oczami.-Możecie to posprzątać?-zapytałam
-możemy ale tego nie zrobimy-stwierdził Lou.
-Lou chciałam cię poinformować że z dniem dzisiejszym się wyprowadzam-powiedziałam,bo mam serdecznie ich dość. Na moje słowa Lou trochę spoważniał i zrobił nie bywałe groźna minę.
-nigdzie się nie wyprowadzasz-powiedział głosem nie znoszącym sprzeciwu.
-a właśnie że tak mam tom gdzieś że mi zabronisz. Nic nie trzyma mnie w tym domu a na pewno nie ty-powiedziałam i wyszłam z salonu. Pobiegłam do swojego pokoju i zaczęłam się pakować. Była tylko jedna opcja Brooksi. Znam ich od zawsze i traktuje jak braci. Janne była przyjaciółka naszych rodziców. skończyłam wrzucać ważniejsze rzeczy do torby i rzuciłam ja na łóżko. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Luka. Po 2 sygnałach i słuchania 1D (ma One Thing na czekanie) odebrał.
#Rozmowa
L: Gotowa ?
P: Na co ?
L: Czekamy przed domem
P: Skąd wy wiedzieliście ?
L; Zayn dzwonił
P: Zaraz zejdę
#Koniec rozmowy
Zarzuciłam torbę na ramię i poszłam do pokoju Zayna. Zapukałam i usłyszałam ciche "Proszę". Niepewnie weszłam do jego pokoju. Z Malikiem ie miałam najlepszych kontaktów.
-Dzięki Zayn-powiedziałam
-Nie ma sprawy, Louis zachował się jak dupek i tyle-powiedział zaciągając się papierosem.
-Ja spadam i jeszcze raz dzięki-powiedziałam i wyszłam. Na korytarzu spotkałam Louisa a którego wywróciłam oczami i poszłam w stronę schodów. Szybko zeszłam a dól i wyszłam na dwór. Wróciłam się tylko po bluzę. Tak na wszelki wypadek. -Hej chłopaki-powiedziałam wsiadalam i dając każdemu po koleji buziaka w polik.
-Hej Paula-odpowiedzieli chórem
-O co poszło ?-Zapytał Beau
- O to że dom wygląda jak by tam była impreza-odpowiedziałam, a Broo w tym samym czasie ruszył.
-co dzisiaj robimy ?-zapytała Jai
-Nie wiem, ale muszę sie spotkać z Mikiem i mu cos powiedzieć -powiedziałam
-Czy to to o czym musle ?-zapytał Luk
-Jeżei ci chodzi ze powiem mu że to konie c to tak -odpowiedziałam, a Beau parkował samochod na ich podjezdzie.
-w koncu zmadrzałaś-powiedział Luke i mnie przytulił. Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy do domu.
-Gdzie Jenna?-zapuyałam
-Pojechała do dziadków na cały tydzień-oznajmił Beau
-I dlatego użadzacie impreze?-zapytałam
-Tak-odpowiedzieli równo
-Jest dopiero 16 co robimy?-zapytał Jai
-Ja ide z Paulą do Mika, a wy przygotujcie noc-powiedział Beau, jednoznacznie poruszając brwaiami.
-Czy mam się bać?-zaapytałam


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz